Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
12 postów 89 komentarzy

RZECZY NOWE

Lesław Andrzej Wilk - Bezpartyjny scenarzysta. "Bóg nie stworzył ubóstwa. To my je stworzyliśmy, ponieważ nie potrafimy się z sobą dzielić" - Matka Teresa. www.rzeczynowe.pl

CO SIĘ NALEŻY EMERYTOM?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Każdy emeryt przechodzący na emeryturę posiada konkretny potencjał osoby ludzkiej, zajmuje więc odpowiednią do swoich zasług pozycję społeczną i należy to nie tylko uwzględniać ale i szanować.

 

Oglądając telewizję zauważyłem wycenę jednego utraconego życia człowieka, który ginie w wypadku drogowym na 2 600 000 zł. Stanowi to stratę społeczną, którą ktoś, mnie nieznany, wyliczył. Moja wycena (ostrożna) wykonana poprzez Auro wyniosła 2 112 000 zł jako minimalna korzyść wynikająca z obecności obywatela na tym świecie. Więc jest to jakieś potwierdzenie wykonanego przeze mnie wyliczenia.

Oznacza to, że człowiek pojawiający się na świecie, nie tylko stanowi konkretną wartość, przeliczalną na krążące w społeczeństwie pieniądze, ale wzbogaca środowisko, w którym żyje, o nowe, możliwe do wyliczenia, nazwijmy to umownie, obszary dobrobytu. Zatem człowiek ginący w wypadku, gwałtownie odchodzący z tego świata, pozostawia w swoim środowisku coś na kształt wyrwy, braku, luki nie do zastąpienia i jest to zawsze tak odbierane, wywołując wielki, i żal, i współczucie, szczególnie przy odejściach tragicznie nagłych, zaskakujących i dramatycznych. Sytuacja taka zubaża całe społeczeństwo i jest dla ogółu znacząco negatywna.

Czym jest zatem odejście na emeryturę? Czy nie ma w tym porównaniu pewnych podobieństw?

Mam wrażenie, że każdy człowiek kochający swoją pracę, a jest to nie tylko możliwe, ale i częste zjawisko, chce ją wykonywać jak najdłużej i zawsze jest ze swoją pracą związany emocjonalnie. Jest on wykonywaniu jej wierny i przywiązany do zasad, które respektuje. Poszukiwanie przyczyn odchodzenia na emeryturę powoduje, że zwracać zaczynamy uwagę na zdrowie - jego brak, najczęściej, staje się przyczyną powodującą emerytalny krok. Zdrowie jest jak filar, wspierający pracującego człowieka. Istnieje zapewne stan równowagi, w którym wspieranie stanu zdrowia opłaca się państwu i moment, kiedy wspieranie zdrowia staje się nieopłacalne.

Mamy więc dwie sytuacje, a to: odejście na emeryturę ze względów zdrowotnych i odejście na emeryturę z powodu osiągnięcia wieku emerytalnego. Dochodzimy do filozoficznej oceny, co jest słuszne i tworzy dobro człowieka, które z założenia powinno stanowić drogowskaz wszystkich działań w państwie. Wiek emerytalny staje się statystycznym wyznacznikiem normy funkcjonującej w społeczeństwie. Norma ta powinna być akceptowana przez wszystkich pracujących i zapewniać im dobro, dla którego przepracowali całe życie. Obywatel przechodzący na emeryturę posiada w tym momencie najwyższy własny potencjał osoby ludzkiej, współtworząc społecznie ważną wysokość ogólnego potencjału społecznego. Powinien mieć wytworzone takie warunki przejścia na emeryturę, aby rozwój jego osoby nie był hamowany w jakikolwiek sposób i mimo przejścia na emeryturę mógł być dalej kontynuowany. Podstawą kontynuacji dobrych warunków rozwoju jest byt materialny, który powinien emerytowi być wtedy zapewniony zgodnie z przysługującymi temu wiekowi priorytetami. Emerytura powinna więc stanowić zabezpieczenie bytu w sytuacji, kiedy zdrowie nie pozwala na kontynuowanie wykonywanej pracy.

Ocena emeryta w systemie ZUS poprzez tzw. uskładany kapitał i zysk z niego płynący, jest więc w kategoriach dobra człowieka systemem błędnym, ponieważ zysk z tego kapitału nie istnieje, został dawno zjedzony przez system, nie tworzy więc pieniędzy, które państwo może przeznaczyć na wypłaty dla emerytów. Jest to system błędny, żeby nie powiedzieć obłędny. Państwo sięga do zasobów pracy następnych pokoleń, naruszając ich życiową harmonię, każąc płacić pieniądze, które są marnowane przez niewłaściwy system. Dobro, jakie powinien tworzyć system emerytalny, to wsparcie emeryta pieniędzmi pozwalającymi na dalsze życie bez pracy, lub z mniejszym jej dodatkiem (praca w niepełnym wymiarze godzin) na ogólnym, wspólnym warsztacie pracy całego społeczeństwa. Pieniądze te powinny pochodzić z efektów pracy całego życia danego obywatela, a skoro przychodzi moment na wypłacanie jego emerytury, to te pieniądze już znajdują się w systemie i korzyści z nich wynikające są na społecznym rynku, dobro płynące z ich wykorzystania już powstało, więc emerytura jest należna nie dlatego, że zgromadzony został kapitał dający zysk, tylko dlatego, że zostało stworzone dobro współtworzące wspólne dobro społeczne.  

Każdy emeryt przechodzący na emeryturę posiada konkretny potencjał osoby ludzkiej, zajmuje więc odpowiednią do swoich zasług pozycję społeczną i należy to nie tylko uwzględniać ale i szanować. Szanować oznacza odpowiednio wynagrodzić i właściwie ocenić za zasługi dla społeczeństwa, zadbać o jego status emeryta, który powinien być sytuacją wyróżniającą społecznie, a nie wywołującą odczucia wstydu, poniżenia, a nawet wykluczenia społecznego, wymagającego specjalnego do tego celu ministra.

Fakt powołania niewłaściwego systemu, szkodliwego dla żyjących w nim ludzi nie oznacza przymusu kontynuacji na siłę. Ciągłe tłumaczenie istniejących realnie w społeczeństwie sytuacji brakiem pieniędzy na ich pokonanie, świadczy o braku wyobraźni rządzących i o ich złej woli. Władza, która nie może z założenia działać inaczej, jak dla dobra społeczeństwa i udowadnia swoim postępowaniem nieznajomość materii, co dla społeczeństwa dobrem jest, powinna ustąpić. W przypadku emerytów dobrem jest ich stabilny stan bytowy do naturalnej śmierci.

Problemem nie jest brak pieniędzy dla emerytów, problemem jest dobra wola rządzących do zaspokojenia dobra należnego emerytom.

Emeryci powinni, przez właściwe głosowanie, władzę dać w ręce ludziom, którzy są w stanie zrozumieć, czym jest starość i stan przejścia na emeryturę. 

Oszukiwanie ludzi starych, których czas kończy się i nie są już w stanie planować swojej finansowej przyszłości zgodnie z założeniami nowych doktryn politycznych tworzonych przez aroganckich i nielojalnych wobec swoich wyborców polityków, mających dwie prawdy do przedstawienia jedną przedwyborczą i drugą powyborczą zawsze społecznie zaskakującą i krzywdzącą, to oszukiwanie jest w obecnych czasach nie do zaakceptowania.

Przeciwstawianie sobie dwóch pokoleń, z których jedno, to młodsze, pracuje na emerytury pokolenia starszego, jest szatańskim zamysłem niezgodnym z prawdą, która mówi, że każdy powinien odpowiadać za siebie i za swoje dokonania.

Rządzący powinni umieć wyciągać wnioski z toczących się wydarzeń, powinni mając w swojej dyspozycji odpowiednie narzędzia, umieć liczyć i bilansować społeczne wydarzenia, jak też planować ich efekty. Celem takiego działania jest dobro człowieka. Nie mam wrażenia, że obecny rząd rozumie, co to oznacza.

Opisany przeze mnie system Auro pozwala na ocenę potencjału osoby ludzkiej każdego emeryta według założonych zasad i umożliwia zapewnienie każdemu kontynuacji rozwoju jego osoby, co dalej wzbogaca ogólny zasób społecznego potencjału. Takie rozumienie starości nie jest obce chrześcijańskiemu podejściu do człowieka, nadaje temu człowiekowi szczególne wartości, które kształtują właściwe traktowanie go przez otoczenie, a jemu samemu dają możliwość przyjaznego odnoszenia się do tego otoczenia.

Przechodzący na emeryturę ma konkretny, wyliczalny w Auro, potencjał osoby ludzkiej, pozwalający na ocenę jego życiowych osiągnięć, co powinno przekładać się na wysokość jego emerytury. Auro stanowi więc współczynnik określający (między innymi) orientacyjną możliwość oceny wielkości pieniędzy, jakie można wypłacać w postaci emerytury temu przykładowemu emerytowi.

Wspomaganie schyłku życia obywatela wypłacaną emeryturą nie powinno wywoływać dyskusji, dyskusję tworzy wielkość tej emerytury i jej społeczne uzasadnienie oraz moment, w którym zaczyna być ona wypłacana.

Powinny być trzy składowe emerytury, dostępne każdemu obywatelowi, których osiągnięcie powinno być znane każdemu, a zasady ich osiągania stabilnie utrzymywane w demokratycznym państwie prawa:

1.    Emerytura wypłacana z urzędu przez państwo, której wielkość jest związana z posiadanym, a wypracowanym przez lata pracy współczynnikiem Auro np. średni statystyczny poziom 3300 Au pozwalałby wypłacać emeryturę o wysokości średniej płacy miesięcznej wyliczanej na moment wypłaty.

2.    Emerytura będąca wynikiem ubezpieczeń społecznych, wypłacana przez ubezpieczające podmioty.

3.    Emerytura będąca efektem zapobiegliwości indywidualnej obywatela, dająca pieniądze poprzez np. obrót nieruchomościami, odwróconą hipotekę, korzyści z praw autorskich, patentów, indywidualnie gromadzone rezerwy, konta, prywatną własność zgodną z istniejącym prawem, przeróżne warianty korzyści wynikających z relacji rodzinnych, dzieci, wnuki, prawnuki itp.

 

Nie należy zapominać o istniejącym systemie rentowym, z którego zaczyna być wypłacana renta osobom potrzebującym pomocy w wieku wcześniejszym niż obowiązujący wiek emerytalny, ze względu na stan zdrowia lub ponoszone przez wykonywaną pracę szkody na zdrowiu. Poziom potencjału ludzkiego tych osób powinien rzutować na wysokość wypłacanej renty w podobny sposób, jak przy wypłacaniu emerytury.

Oba systemy tzn. emerytalny i rentowy powinny obejmować wszystkich obywateli w państwie, posiadających ważne obywatelstwo, bez wyjątku. Fakt przyznania obywatelstwa osobom z zewnątrz powinien zapewniać wchodzenie w uprawnienia do powyższych korzyści.

Zapewnienie pracy ludziom w wieku 50+ wymaga wiele troski ze strony rządzących i nie powinno być przez nich lekceważone. Są to ludzie o wysokim poziomie potencjału osobistego, dlatego odpowiednie traktowanie ich poprzez dobór właściwej do ich wieku pracy stanowi ważny element zaspokojenia oczekiwań społecznych. Rozpoznanie starości, jako szczególnego stanu w życiu każdego człowieka, wymaga staranności w postępowaniu wobec każdej osoby ludzkiej, uwzględniającym jej indywidualną specyfikę osobową.

Obecnie nagląca potrzeba uporządkowania finansów państwa powoduje, że zapewnienie emerytom godziwego standardu życia wydaje się niemożliwe, jednak można przyjąć, iż podniesienie emerytur przeciętnie o 1000PLN byłoby szansą na odpowiednie traktowanie, jeżeli chodzi o ich poziom życia. Pieniądze wypłacane emerytom w odpowiedniej wysokości i tak wrócą do ogólnego obiegu pieniędzy w państwie, w postaci korzyści z usług i konsumpcji, tworząc społeczne dobro, które obecnie nie jest zapewniane w należytej wysokości.

Reasumując, stwierdzić należy, że emeryci widziani z perspektywy systemu Auro są najbardziej cenną częścią społeczeństwa, której należy dalej zapewniać rozwój osobisty, aż do śmierci naturalnej, szczególnie na poziomie dbałości o byt materialny (wyżywienie, odzienie, dach nad głową), co powinno być priorytetem każdego rządu. Nowa Architektura Finansowa w powiązaniu z systemem Auro powinna pozwolić wszystkim obywatelom na zrównoważony rozwój potencjału osobowego, a w ostatecznym efekcie, na wzrost zamożności w zgodzie ze Społeczną Nauką Kościoła Katolickiego. Dobro widziane z perspektywy różnych partii politycznych powinno pogodzić wyrażane poglądy i zjednoczyć w jeden ruch społeczny lewicowo-prawicowo-centrowy, służący wszystkim obywatelom dla realizacji prawdy, dobra i piękna w kulturze budowanej przez człowieka według Bożych zasad.

 

                                                              CDN

 

KOMENTARZE

  • na temat emerytur
    Szanowny Panie Lesławie,
    O ile Pana system auro jest moim zdaniem bardzo niebezpieczny, ponieważ mimo swej złożoności, bardzo klasyfikuje i upraszcza wiele wyznaczników i niestety dla wielu ludzi (w mojej opinii po prostu profesor filozofii profesorowi filozofii nie równy, a spawacz nie równy spawaczowi) byłby koniec końcem krzywdzący. Nie chcę jednak wchodzić w polemikę w obszarze w którym ciężko będzie nam dojść do porozumienia.

    Chciałbym natomiast poddać pod rozważenie, zdanie, że naturalnym biegiem, w czasach, w których nikt jeszcze nie wpadł na dobrodziejstwa ZUS'u i systemów socjalnych, które w dzisiejszych czasach tak bardzo obciążają gospodarki wielu krajów, a co jest tego wynikiem również nas w coraz wyższych podatkach i podatkach pośrednich (tak bowiem traktuję składki na ten bankrutujący system), ludzie odchodzili na emerytury często kierując się bardziej stanem swojego zdrowia, bez ustalonego przez rząd wieku, albo dalej pracowali, jeśli taką mieli wolę. Każdy pozbawiony "dobrodziejstwa" ubezpieczeń społecznych, inwestował we wnuki, własne oszczędności, nieruchomości, bądź kawałek ziemi czy co tam mu przyszło do głowy i jakby na to nie patrzeć to jedno jest pewne: system "bez systemu" był o niebo tańszy.

    Wiem, że zaraz kilku komentatorów podniesie sprawę najuboższych, ale chciałbym jedynie przypomnieć, że w warunkach większej wolności działania, również instytucje charytatywne, mają większą swobodę działania i mało jest restrykcji wobec zakładania takich fundacji, stowarzyszeń czy nawet osobistego wspierania darowiznami najuboższych. Np. jak piekarz chce przekazać wczorajszy chleb biednym, to nie musi odprowadzać od tej darowizny podatku VAT.

    Skoro jednak mamy już ten "opiekuńczy" system, na pewno niemożliwe jest momentalne jednostopniowe przejście na system dający wolność wyboru (na tym etapie potrzebne byłoby kilkustopniowe przejmowanie zobowiązań ZUS'u wobec ubezpieczonych przez budżet i głęboka restrukturyzacja), co do jednak aktywizacji zawodowej po spełnieniu coraz bardziej wyśrubowanych wymagań (67 lat) osobiście wolałbym przynajmniej w tym obszarze pozostawiać wolny wybór, bez "systemowych" rozwiązań. Jeśli ktoś na emeryturze wolałby więcej spać, chodzić na spacery i mieć czas na rozmowy z wnukami (które to uważam, za bardzo ważne), powinien mieć prawo do takiego wyboru. Jeśli chce pracować dalej to nikt nie powinien mu zabraniać, jeśli tylko spełnia wymogi związane z pracą w danym zawodzie i decyzja o tym czy je spełnia powinna należeć do jego pracodawcy.

    Wszelkie "systemowe" rozwiązania, niestety tworzą górę kosztów, ponieważ jacyś urzędnicy muszą je wymyślać, kolejna grupa urzędników musi te rozwiązania kontrolować, a jak to zwykle bywa, szybko obie grupy rozrastają się o kolejne "niespotykanie ważne wydziały".
    Obawiam się, że system auro i jego "obsługa" mogłaby się samoistnie bardzo podobnie rozrastać.

    Pana rozważania jednak i próby obliczeń w ramach systemu auro, są na pewno ciekawym narzędziem do pewnych nowych obserwacji w statystyce. Być może będą podstawą do tworzenia nowego systemu, jednak wg. mnie osobiste decyzje wobec własnych emerytur z pełną wolnością wyboru ubezpieczyciela, czy też sztabki złota, czy też dzieł sztuki czy czegokolwiek kto sobie nie wymyśli, byłyby o wiele tańsze i doskonalsze.

    Dla tych co się pomylą i wpadną ubóstwo, organizacja fundacji dobroczynnych będzie o niebo tańsza niż jakiekolwiek narzucone z góry rozwiązania. A przy tym, zazwyczaj ludzki rozsądek wygrywa w zderzeniu z "centralnym rządowym planowaniem". Czyli system bez nadopiekuńczego państwa, mógłby dawać realnie wyższe emerytury dla większości.

    Pozdrawiam i życzę owocnych wniosków w rozważaniach.
  • @wrzask 11:55:20
    Wdzięczny jestem za zabranie głosu i z góry za to dziękuję. Porusza Pan ważne aspekty przejścia z systemu istniejącego w proponowany. Mam jednak wrażenie, że Pana ocena jest wyrażana poprzez niepowodzenia obecnie wszechwładnego, krytykowanego przeze mnie, sposobu utrzymywania ludzi starych przy życiu, jak powiedział Pan Premier Donald Tusk dokonując oceny wszechstronnej: dla państwa najtańsza jest rodzina bez dzieci. Proponowanie, jak Pan stwierdził, mojego systemu i zastanowienie się nad jego zasadnością, powinno Panu Premierowi Donaldowi Tuskowi otworzyć oczy na otaczającą Go rzeczywistość. Jeżeli do obecnie sprawującego rządy zestawu osób odwracam się tyłem, czuję wielką ulgę i łatwość indywidualnego rozumowania. W swoim toku myślenia staram się zwrócić uwagę i dać metodę spostrzegania wpływu wytwarzanego przez społeczeństwo dobra na otaczającą nas, obywateli rzeczywistość. Porównując te dwie wspomniane rzeczywistości tzn rządową i obywatelską, spotykamy zupełnie dwa różne światy, nasz rzeczywisty, obywatelski i rządowy "matrix".
    W Pana wypowiedzi został ukryty i nie poruszony aspekt odejścia od olbrzymich sum wpłacanych do ZUS i OFE, przeze mnie uważany za zrozumiały, być może za słabo omówiony. Nie przewiduję podobieństwa w skali porównawczej nowego i starego. Auro najlepiej określać samemu indywidualnie w wyznaczonych ramach. Patrząc poprzez dobro, uzyskamy efekt samokontroli społecznej, bo dobro jest zaraźliwe w przeciwieństwie do zysku.
    Osiągnięcia w Auro i ich liczbowe przedstawienie odbywają się raz w życiu i są utrzymywane oraz poszerzane o kolejne zdobycze, określające rozwój potencjału osoby ludzkiej. W tym zakresie jest wiele do uczynienia w aspekcie poszerzenia możliwości, bo jesteśmy różni a nie tacy sami, w tym tkwi tajemnica podejścia do zagadnienia.
    Gdybym miał pewność, że to co proponuję otworzy oczy samego Pana Premiera Donalda Tuska, to już byłaby wartość sama w sobie.
    Używane przez Pana kilkakrotnie hasło "opiekuńcze państwo" itp uważam za nietrafne w sensie pojmowania przeze mnie rzeczywistości, bo chciałbym rzeczywistość określać jak najbardziej trafnie i przy tej ocenie popełniać jak najmniejszy błąd. Poprzez Auro błąd zmniejszam do możliwego minimum w odróżnieniu od emerytury opartej o rzekomo wcześniej zgromadzony kapitał, którego rozliczanie jest skomplikowane, możliwe do oszukańczego interpretowania przez system wieloletnich przeliczeń i nie możliwych do przewidzenia innych sytuacji.
    Ma Pan rację, że najlepiej jest korzystać z posiadanych różnych zabezpieczeń, jak złoto, rodzina, nieruchomości, ale mam wątpliwości, czy może to dotyczyć obecnie 10mln. ludzi w Polsce żyjących w biedzie i nie mogących powiązać końca z końcem. Skąd oni wezmą te zapasy, o których Pan wspomina?
    Tu nie chodzi o to co jest tańsze - myśląc tuskopodobnie najtaniej jest się nie urodzić! Ale nie o to chodzi na świecie, rodzimy się z innych powodów i umieramy z innych przyczyn.
    Zmiany proponowane przez RZECZY NOWE prowadzą w kierunku wolnego rynku, systemu wolnego od podatków, szczególnie pokonania społecznej biedy, szeroko rozumianej, poprzez dobro, pieniądz oparty o pracę i potencjał osoby ludzkiej,co w konsekwencji powinno zakończyć wojny na świecie i systemy finansowe służące tylko ich prywatnym właścicielom.
    Również pozdrawiam i to serdecznie.
  • @Lesław Andrzej Wilk 15:26:52
    Poziom ubóstwa, a zaraz potem poziom biedy to w moim odczuciu mimo wszystko wartości względne, bowiem w dzisiejszych czasach, ktoś po prostu ustanawia te progi i mówi nam kto jest biedny a kto nie. Zostawię jednak takie dywagacje i niech nawet będzie w Polsce ludzi biednych nie dziesięć, a nawet piętnaście milionów.

    Wychodząc poniekąd z tego założenia podkreśliłem, że nie da się przeprowadzić reformy z dnia na dzień. Nie da się odejść od tego kosztownego systemu jednym podpisem pod ustawą. Wydaje mi się, że zaznaczyłem to w swoim komentarzu. Odchodzenie od tego co będę uparcie określał jako "państwo opiekuńcze", wymaga lat i po drodze rozwiązań w mojej ocenie "pośrednich". Przede wszystkim, przy decyzji o likwidacji ZUS, przejęcia zobowiązań które już powstały - przez budżet. Jednak ten bankrutujący system ktoś musi odważyć się zlikwidować! To studnia bez dna i odkładanie decyzji z nadzieją, że to następny rząd będzie się borykał z gigantycznym kryzysem, to plaga demokracji!

    To jak, ja wymarzyłbym sobie takie reformy, to niestety nie mające najmniejszego wpływu pobożne życzenia i pozwolę sobie tutaj nie wylewać daremnych łez.

    To co być może nie do końca dobrze podkreśliłem w komentarzu, to założenie, że gdyby po długich i trudnych reformach udało odejść się od "systemowych" i otoczonych rzeszami urzędników rozwiązań i przejść do rozwiązań naturalnych, opartych na ludzkim rozsądku i naturalnej skłonności do zabezpieczania swojej przyszłości, to system byłby tańszy (przynajmniej tańszy o rzesze urzędników o nas dbających i o budynki w których urzędują) i ludzi przez ten system doprowadzonych do biedy byłoby znacznie mniej niż miliony o których Pan wspomina.

    Co więcej, jeśli taki system by działał, to mieszkańcy takiego szczęśliwego kraju, mieliby więcej funduszy w swojej dyspozycji, które pozwolę sobie zakładać: byliby skłonni w pewnej mierze przeznaczać także (między innymi) na dobroczynność.
    Skoro w realiach łupienia przez ZUS, wysokich podatków i wszechobecności państwa, ciągle tak wiele przeznaczamy na działalność charytatywną, to nie pozostaje mi nic innego, jak być optymistą co do innych, bardziej sprzyjających realiów. Tak więc głęboko wierzę, że przy pozostawieniu wyboru rozsądkowi mieszkańców naszego szczęśliwego kraju, bez przymusu ubezpieczenia, biednych ludzi byłoby mniej (przynajmniej w pewnej perspektywie czasowej), a niepubliczne organizacje wspomagające najbiedniejszych, miałyby o wiele większą swobodę działania (Tak - również w tej mierze, życzyłbym sobie, aby było o wiele mniej "państwa"). Szczególnie, by rozwiązania fiskalne pozwalały bez konsekwencji podatkowych darować cokolwiek najbiedniejszym, bez konieczności odprowadzenia podatku VAT.

    Zdaję sobie sprawę, że to długie lata, które przy dzisiejszej nagonce mediów, nigdy nie mają się prawa ziścić. Takie bowiem rozwiązania wymagają czasu. Czasu, w którym łatwiej sięgnąć po kolejną pożyczkę zadłużając już nie naszych synów i wnuki, ale również nasze prawnuki. Pożyczką taką można przecież sfinansować kolejne w dużej mierze niespełnione obietnice i przetrwać do następnych wyborów...
  • @wrzask 19:46:48
    Wydaje mi się, że mówimy bardzo podobne rzeczy.
    Mam wrażenie, że czas jednej kadencji może być wystarczający do przeprowadzenia zmian, ale zmiany polityczne są trudne do przewidzenia i czas ich wprowadzania może wydłużyć się, ważna jest wola ich wprowadzania i wytrwałość. Odwołuję się do emerytów, bo to oni jako grupa społeczna mają wiele do powiedzenia a tak jakby nie wykorzystywali właściwie siły swojego głosu. Przecież prawie 52% wyborców nie poszło głosować, czyli mniejszość rządzi większością. Początkiem zmian powinno być pokonanie biedy bo jest to w tym czasie zadanie cywilizacyjne całego Narodu i nikt nie powinien się od wykonania tego zadania uchylać. Bieda oznacza, że dotknięci nią ludzie nie mają warunków na opłacenie rachunków, na jedzenie, na dom i ubranie. Tylko o tym należy pamiętać przeprowadzając zmiany w państwie, bo biednym potrzebne jest bardziej współczucie i miłość od pieniędzy. Pieniądze są wtórne. Jeżeli zmieni się podejście do biednych i zapewni im miłosierne traktowanie to pieniądze pojawiać się będą "same" od innych ludzi, właśnie tych współczujących. Pańskie odczucia są w tej materii bardzo trafne. Wiele wydarzeń odbyło się poprzez media, ludzie wykazywali piękne postawy ratując innych poprzez dzielenie się z nimi swoimi nadwyżkami bez odczuwalnej szkody dla siebie, tylko wykazując współczucie dla ciężkiej sytuacji bytowej drugiego człowieka. Tak czynione dobro wraca dobrem, tak jak zło uderza wracając do jego źródła.
    Skoncentrowanie wysiłku całego Narodu na pokonaniu biedy tzn. na realizacji zaplanowanego działania skierowanego do poziomu rodziny, poprzez inny podział wyprodukowanych dóbr, poprzez odejście od patologicznego (patologia systemu państwowego) stanu bezrobocia przez naprawę finansów, bez czego żadnych zmian nie przeprowadzi się, powinno to wszystko dać efekt poprawy dobrobytu w odczuciu społeczeństwa a nie w odczuciu statystyk rządowych. Pomoc nie nadejdzie z zewnątrz, pomoc to właściwe wybory wyborców w odpowiednim czasie, to jest w rękach tej, nie głosującej grupy wyborczej, wśród której jest, jak się domyślam, właśnie ta, której bieda doskwiera.
    Emeryci są zapewne też dotknięci biedą i kryzysowymi sytuacjami, istniał projekt poselski nie prowadzenia egzekucji komorniczych z emerytur, ale nie przeszedł przez brak zgody rządu i lobby bankowego.
  • @Lesław Andrzej Wilk
    Wbrew trendom obniżyłbym i jednak zrównał wiek emerytalny dla obu płci, dla wszystkich grup zawodowych. Etat np w MON nie musi polegać cały okres na byciu żołnierzem w gotowości bojowej, jednak pod koniec kariery powinny być przewidziane odpowiednie zajęcia i spokojne dopracowanie do wieku emerytalnego. Nawet dla prostego żołnierza można coś znaleźć, choćby pracę stróża zamiast zewnętrznej agencji ochroniarskiej.

    Zatem około 59 lat, może nawet 55. Dajmy popracować na całym etacie osobom młodym, pracy będzie coraz mniej. Podstawowa emerytura tzw narodowa z ubezpieczenia obywatelskiego (senioralna za lata życia, a nie pracy której jest coraz mniej) powinna być jednakowej wysokości, takie minimum bytowe i dalej może wg Pana koncepcji, bądź podobnej. Jest tu jednak diabeł w szczegółach, np rozpiętość, wolę spłaszczenie i niewielkie jednak różnice, a nie wielokrotności w rodzaju np wynagrodzeń bankowców w stosunku do bardzo ciężko pracujących wykwalifikowanych robotników, techników, fachowców, specjalistów.
  • @Marek Kajdas 23:11:41
    Założenia emerytalne kuszą chętnych osiąganiem korzyści we wczesnym wieku i jest to coś pochodzącego jeszcze z tzw. komuny. Lepiej godziwie płacić tym co się narażają lub są wyczynowcami w swoim zawodzie jak np. sportowcy, a nie odsyłać na emeryturę ludzi nadających się jeszcze do pracy, pisze Pan słusznie o niewłaściwych założeniach prowadzących do błędnej oceny wartości pracowników. Zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn akceptują same kobiety, które statystycznie żyją dłużej, ale podobno już w mieście Łodzi żyją znacznie krócej niż mówią statystyki. Auro pomaga właściwie ocenić zasługi osoby dla tworzenia dobra w społeczeństwie przez cały okres pracy i to jest ważne; wiek natomiast pomaga państwu oceniać moment, w którym zaczyna się płacenie emerytury. Fakt ten nie powinien sprawiać kłopotu państwu oceniającemu obywatela poprzez pojęcie dobra, bo obywatel przechodzący na emeryturę dobro już wytworzył i korzyści z niego płynące zostawił na rynku, poprzez wspólny, społeczny warsztat pracy. Pieniądze powinny dla niego pochodzić z państwowej emisji pieniędzy, a nie np. z pożyczek zaciąganych przez rząd. Rezerwą jest też społeczny zapas pracy, którym rząd powinien umieć się posługiwać. Droga do tego prowadzi przez rozpoznanie tego zapasu pracy i spojrzenie nań jako czegoś co jest fizycznie obecne w państwie.
    Potrzebna jest też ewolucja pojęcia pracy, która już jest zauważalna w wypowiedziach różnych grup społecznych, ale powinna być uwzględniana w perspektywach rozwojowych państwa. Bez tego będziemy mieć ciągle do czynienia nie tylko z brakiem pieniędzy ale z bezradnością rządzących bo nie wiedzą co robią i po co.
    Pozostaje jeszcze to co Pan propagował a mianowicie MDG (Minimalny Dochód Gwarantowany), jest on dodatkiem do rozważenia, co do jego wielkości, ale słuszny w zamierzeniu.
  • @Autor
    Napisane po prostu pięknie. Jak bym czytał list Konferencji Episkopatu Polski. Szanowny Panie wszystko ładnie cacy cacy, to jest zwyczajny Kwietyzm i tylko tyle można o tym poście powiedzieć. Kwiatki służą do ozdoby grobów na cmentarzu i do jedzenia się nie nadają.Kwiatki zostawmy zmarłym. Nam żywym trzeba o wiele więcej-pracy i chleba. Pisz Pan o tym a nie baw się w pisanie opowieści i bajki.

    Faber
  • @Faber 08:30:12
    Dziękuję za komplement, mimo wyczuwalnej ironii w Pana wypowiedzi, kwietyzm uważam za potrzebny w życiu nie mniej niż uwielbiane szczególnie przez kobiety kwiaty.
    Słusznie Pan też zauważa, że potrzeba nam więcej pracy i chleba. Wydaje mi się, że wszystkie moje posty są na ten temat, jeżeli Pan ich nie czytał to zachęcam do tego.
    Poruszane przeze mnie tematy do bajek nie należy kwalifikować, bo nie zostaną wprowadzone w życie, a tego nie chciałbym.
    Zachęcam Pana do ruchu społecznego RZECZY NOWE podejrzewając, iż przy Pana podejściu do tematu powstanie więcej konkretów do zamiany na rzeczony chleb i pracę.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY